A takiego tematu to jeszcze nie znalazłem.
A zakładam, bo zarejestrowałem się ostatnio na fora narciarskie i atmosfera tam nietęga. Nazwymyślali na dzień-dobry.
Czy są wśród nas narciarze? Szczególnie tacy, których pasjonuje przemieszczanie się zgodnie z pochyłością stoku? Czy macie jakieś doświadczenia z narciarzenia się za granicą? Coś polecicie?
Melduje sie!
i od razu sie zale - to chyba bedzie moj pierwszy sezon od wielu lat bez nart....
Poza polskimi osrodkami, znam dosyc dobrze Slowacje, troche Czechy. W Alpach na nartach jeszcze nie bylem
Jazda u nas ma sens, jesli ktos jezdzi poza trasami. Stoki nic ciekawego nie oferuja...
Oczywiscie, ze sa narciarze! Jestem wiosenno letnim narciarzem. Oznacza to, ze jezdze w Alpy na lodowiec tylko wtedy, gdy juz tam prawie nikogo nie ma, poza paroma miejscowymi.
To miejsce nazywa sie Kaunertaler Gletscher. To troche inny lodowiec. Ma ciekawy mikroklimat i wyjatkowy snieg. Podczas wysokich temperatur nie robi sie ciapa, jezdzacy na lodowcu wiedza o co chodzi. Raz, do dwoch razy w roku, biuro turystyczne w Kaunertal [Tel.: +43 5475 292 @: info ed kaunertal kropka com] organizuje akcje "Sun Free-Ski Free" . Oznacza to: kto rezerwuje u nich na 7 noclegow otrzymuje za darmo Ski Pass, czyli karnet na wyciagi na 7 dni. Transfer autobusem do wyciagow, wejscie na basen. W tym roku akcja odbywa sie od 19. do 26.04. Najtansze Ferienwohnungen-czyli mieszkania dla 2 do 4 osob, kosztuja 170-200 EUR na osobe. Zainteresowanie jest umiarkowane, ale najlepiej rezerwowac kilka miesiecy wczesniej. Moj tegoroczny wyjazd jest juz 7 z kolei wiec, jak najbardziej polecam, nie tylko narciarzom. Motywy fotograficzne wiosna w Alpach....!
http://www.tiroler-oberla...Kat/intern.html
Tez sie melduje - choc narciaz ze mnie jak z koziej dupy traba.....(strasznie dluga przerwa i brak kondycji)
JSW, - to bardzo ciekawe co piszesz....
Ja też się zgłaszam do grona pentaxiarzy jeżdżących na dwóch dechach. Chociaż na narty zabieram Canona :) (a75) - mieści się do kieszeni i nie boję się o niego w razie upadków.
Od dwóch sezonów bojkotuję jeżdżenie w Polsce głównie z powodu kolejek w weekendy, pomimo że walory tras w Szczyrku lub na Pilsku bardzo doceniam.
Stawiam na Słowację - ulobiony stok na jednodniowe jeżdżenie to Rohace-Spalena w okolicy Zuberca (Tatry).
W zeszłym roku pierwszy raz poczułem alpejskie klimaty - jeździłem we Włoszech - Folgarida/Merilleva ośrodek połączony z Madonną di Campiglio, nie mam porównania do innych alpejskich ośrodków ale mnie podobało się bardzo!
A ja się prawie zgłaszam.. tak na prawdę jeżdżę na snowboardzie.. ale w sumie i tak już ze trzy lata nigdzie nie byłem ;( problemy zdrowotne trochę mnie utęperowaly, a szkoda bo fajne foty można zrobić w górkach ;)
Grzesiek
Również zgłaszam swoją przynależność do grona "boazeriarzy". Znam tylko trasy w Kotlinie Kłodzkiej i jestem z nich zadowolony. Chociaż o Alpach zawsze można pomarzyć. Na narty wybieram się raczej zawsze poza sezonem ferii szkolnych. Unika się wtedy tych tasiemcowych kolejek.
ja też śmigam
ostatnio byłem w Pecu pod drugiej stronie śnieżki patrząc od Karpacza, i Jańskie Laźnie.
Warunki ok.
O. J też teoretycznie jeżdżę na nartach. Teoretycznie, bo praktycznie to zawsze coś stoi na przeszkodzie, żebym mógł sobie pośmigać. W tym sezonie tylko dwa razy byłem na stoku i to jeszcze tak nie do końca
Hej, jestem zapalonym narciarzem tylko jakoś odkąd mam dziecko to nie mam czasu pojechać na narty. Ten sezon chyba też będzie skreślony. No chyba, że jakiś dwudniowy wypad na Kasprowy w marcu-kwietniu sobie zorganizuję.
A poza tym to od 3 lat mniej więcej myślę o przesiadce na "bieżki" Tylko zawsze się jakoś tak układa, że zimy nie styka
Fantastycznie,
dan, chyba lekka przesada z tym, że nie ma nic ciekawego na stokach - tutaj jest fajny artykuł z Onetu o miejscach, które moim zdaniem są całkiem akceptowalne. Jakoś mi nie posmakowało jeżdżenie poza trasami...
JSW, bardzo cenne info o lodowcu. Ja myślałem żeby w przyszłym roku pojechać w ramach tej akcji - ZeroGravity. Ciekawe wydały mi się wyjazdy do Soelden w Austrii, czy do Les 2 Alpes we Francji
W tym roku udało mi się wyskoczyć w Tatry tak, że miałem 3 dni jeżdżenia w okolicach Bukowiny, Jurgowa (nowe wyciągi) i na Kasprowym. Niestety na mojej uczelni ferie zimowe mają tylko 5 dni - ktoś powinien iść za to siedzieć No ale w przyszłym roku mam zamiar sprawić sobie wypad życia.
Aaa, robię teraz mały upgrade sprzętu zimowego - przed godziną na wyprzedaży w centrum Warszawy kupiłem kurtkę narciarską HiMountain przecenioną z 529 PLN na 99 PLN !!!!
Ja też jestem miłośnikiem białego szaleństwa (z umiarem ), choć muszę przyznać z żalem, że ostatnie dwa sezony narty przestały w piwnicy . Z powodu braku okazji/czasu/funduszy nie miałem przyjemności odwiedzić Alp, a marzą mi się puste, dobrze przygotowane, śnieżne stoki, tygodniowy skipass i wyciągi bez kolejek... Jeździłbym do upadłego .
Z polskich nartostrad spodobała mi się bardzo Góra Żar - stok idealny, bez żadnych muld, naturalnych uskoków, szybki i szeroki. Kolejka jedzie na szczyt 10 minut. Przy dobrej organizacji ruchu na szczycie można się szybko wpiąć w deski i wyruszyć na początku fali narciarzy - bardzo lubię taką szybką jazdę z dużymi przechyłami całą szerokością stoku. Czasem można nawet zdążyć na dole na drugi wagonik, który mijał się z naszym w połowie trasy . Niestety bliskość jeziora powoduje łagodniejszy klimat i przy słabszych zimach trudno utrzymać śnieg (zwłaszcza, że to stok południowy). Ja trafiłem dwa lata temu na deszczową pogodę - ale nawet mokry, ciężki śnieg i przesiąknięta kurtka nie są w stanie zatrzeć miłego wrażenia z tamtej góry . Plusem Żaru jest niewielka ilość uczących się narciarzy (ewentualnie na orczyku przy szczycie). W schronisku przy górnej stacji kolejki pieką pyszną pizzę i można się przyglądać jak kucharz kręci nad głową ciastem .
Niezła nartostrada jest też w Laskowej. Co ciekawe dużo lepiej jeździ się tam po zmroku przy doskonałym sztucznym oświetleniu. (Mniej też wtedy początkujących na stoku - można pozwolić sobie na trochę wyższe prędkości ). W dzień trasa przebiega w zdecydowanej większości w cieniu drzew przez co widoczność muld/przylodzeń może być utrudniona z powodu małego kontrastu ale za to śnieg w cieniu długo leży.
Kilka razy byliśmy w Rabce na Maciejowej. Minusem może być to, że stok przy stacji dolnej jest trochę bardziej na jedną nóżkę i po ostrej jeździe czuje się to wieczorem.
Szczawnica, Wierchomla i Koninki - podobne góry - główny wyciąg krzesełkowy, a na szczycie kilka mniejszych orczyków oraz dodatkowe atrakcje dla niejeżdzących na nartach członków rodzin . Pod względem poziomu trudności każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Ze względu na niewielką odległość od Krakowa (i nie trzeba tam jechać korkującą się Zakopianką ) interesująca jest nartostrada na Śnieżnicy - choć znam ją tylko z opowiadań siostry i znajomych
Dawniej jeździliśmy do Korbielowa, Szczyrku lub Pilska - dużo tras, zróżnicowanych stopniem trudności i widokowo ale zniechęcają tłumy w gigantycznych kolejkach, oraz przeważnie oblodzone i powydzierane do korzeni leśne fragmenty nartostrad. Nie wiem jak teraz ale kilka lat temu nie było tam wystarczająco dużo armatek (jeśli wogóle jakieś były) i śnieg nawożono na nartostrady z lasu. Przy słabej zimie i dużej ilości narciarzy zdarzają się przetarcia i żwirek rysujący ślizgi . Przeważnie dużo muld.
Kasprowy - jak mówią "święta góra narciarzy". Może teraz będzie lepiej, bo dawniej trzeba było z wyprzedzeniem kupić bilety na kolejkę w biurze podróży na Krupówkach lub stać 3-4 godziny w kolejce, żeby zdążyć zjechać raz . Zawsze można też wyjść pieszo z nartami na plecach - potrzeba porównywalną ilość czasu jak stanie w kolejce, a przy tym rozgrzewka i te widoki! Mimo wszystko polecam ale koniecznie z dobrą pogodą, bo ciężko się trasy szuka w gęstej jak mleko mgle (a może to już są chmury ).
Litwinka w Białce Tatrzańskiej - też zacna górka choć trochę drogawo i raczej zaludnienie duże na stoku.
Raz byliśmy na zimowisku w Karpaczu - ogólnie w całej Polsce było już wiosennie, a na Śnieżce wił się jeszcze biały jęzor nartostr